Od raroga-posłańca, przez Sumer do manny z nieba.

Fragmenty książki pt. “Herby, legendy, dawne mity” – Marek Derwich, Marek Cetwiński, wyd. KAW, Wrocław 1987 r., ze strony 16tej:

“…Wszystkie niemal ludy świata wierzyły, że niebo wspiera się na jakiejś górze, drzewie lub słupie czy wrzecionie. Czasem podpór tych było kilka, czasem sklepienie niebios spoczywało na drzewie o trzech wierzchołkach. […] Na znanej rzeźbie tzw. Światowida ze Zbrucza przedstawiona jest trójgłowa postać dźwigająca na swych barkach […] ziemię. Słowianie bałkańscy utrzymywali, że niebo wspiera się na górze Triglav, która jako pierwsza wynurzyła się z pierwotnego oceanu. W panteonie słowiańskim występuje też bóg Trojan (Trzygław), władca 3ch światów: podziemnego, ziemskiego i niebiańskiego. […] (przebywa – przyp.aut.) na drzewie o trzech wierzchołkach, co identyfikowałoby go z kolei z czczonym przez Bałtów i Słowian bóstwem nieba i burz Perunem. Władający piorunami Perun odpowiedzialny był też za pomyślne plony, był więc boskim opiekunem rolników, a przecież spotkany w lesie tajemniczy Larysza (Lar-Issa, gdzie “lar” oznacza ognisko domowe, dom, rodzinę wraz “penatami” – dobytkiem [za W.Doroszewskim], a “Issa/Ra{dodajmy El!}-Issa” uważany za jednego z głównych bogów słowiańskich – przyp.aut.) […] niósł właśnie od kowala dwa lemiesze. (Spójrzmy na podkreślone wyrazy, które według legend wskazują istnienie rolnictwa i leśnej metalurgii na terenach Lechii, czemu zaprzeczają już nie wszyscy “naukowcy” – przyp.aut.) […] wokół postaci i wydarzeń historycznych oplatają się […] wątki mityczne prowadzące czasem do zamiany przekazu historycznego w mit…”

Cytat ze str. 225: “… Oblodzona góra (Szklana Góra, jak Łysa Góra z legendy herbu Jastrzębiec, potem Podkowa z  racji przejścia z wierzeń słowiańskich na chrześcijańskie – przyp.aut.) przypomina żmudzką Górę Anafiels (od bałt. “ana” – babka [antenatka – przyp.aut.] i pilas = góra, czyli Górę Przodków), na którą wspinać się muszą cienie zmarłych. We wspinaczce tej przydatne są rysie pazury, konie podkute i inne ostre przedmioty. Cienie tych, którzy od skały odpadną pożera smok Wizunas mieszkający pod górą (smok-wąż czy potwór-wąż oznacza według mnie alegorię armii nieprzyjaciela, która ze względu na brak dróg i gęstwiny borów i podeszła pod zamek na świętej górze “gęsiego” – przyp.aut.). Na szczycie natomiast mieszka bóg sądzący zmarłych. […] Z Krainą Zmarłych pozwala utożsamić Szklaną Górę rosnąca tam złota jabłoń, której owoce leczą rany i odpędzają zło. Jedna z bajek o Szklanej Górze opowiada jak to ubogi żak (według A.Brücknera prócz ucznia itp. to plądrownik (czyli rozbójnik, zawadiaka albo lekkoduch po mojemu – przyp.aut.) uzbrojony w pazury rysia, doszedł do połowy góry i tam zmęczony zasnął (mniemam, że był już w podeszłym wieku i kierował się do Krainy Zaświatów – przyp.aut.). W nocy zerwał się ze złotej jabłoni sokół (synonim jastrzębia czyli raroga z innych legend – przyp.aut.) […] i wbił swe szpony w ciało bohatera (według mnie obudził żaka z letargu, a na nodze miał wici wzywające do zbrojnej pomocy władcy (złota jabłoń jako tron, z którego wystartował raróg jako wiadomość – przyp.aut.). Żak złapał ptaka za nogi (przy których były przytroczonymi wici – przyp.aut.), a ten przerażony uniósł go nad zamek zbudowany na szczycie (zauważmy, że drapieżnik nie zaatakował żaka dziobem, co dziwnym – przyp.aut.). Kiedy ptak krążył wokół cudownej jabłoni bohater nożem odciął nogi sokołowi (jakby tym czynem nie zgodził się na wezwanie władcy [nieudolnego?], by tylko swoimi siłami i strategią pokonać wroga czyli przejął funkcję wodza armii – przyp.aut.). […] ptak zerwał się z bólu do wyższego lotu, a żak spadł na gałęzie drzewa. Złotym jabłkiem rzucił w smoka pilnującego zamkowej bramy. Ledwie to uczynił, potwór skoczył w fosę i znikł (żak jako ojciec syna/synów być może chciał go/ich uchronić przed wiciami i po raz ostatni sam stanął do walki. Poza tym czy ta sytuacja nie przypomina nam “pospolitego ruszenia” niejednokrotnie w historii Polski postępującego nie jak należy/inaczej/samopas/wbrew rozkazom króla według powiedzenia: szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie? Z tym, że ja przytaczam legendy istniejące wcześniej niż przełom X i XI w. n.e.! Wtedy, zdaniem na szczęście już tylko części naszych dzisiejszych “naukowców” nie było ani szlachty, ani pospolitego ruszenia, ani rarogowych wici, ani metalurgii, ani rolnictwa, ani kultury, ani Lechii!? – przyp.aut.).

Wracam do wspomnianej góry ANAFIELS. “Ana” (przyp. babka, a “an” – dziadek, przodek) przenosi mnie do Sumeru (!). Bogini Inanna (in. Innin, Innini, Isztar, Anunitu, Asztar lub Annunitum) – bogini miasta Uruk (in. Warka/Al-Warka!). Utożsamienie miłości, seksu, płodności, wojny, pogody, upraw i wielu innych aspektów – za www.starozytnysumer.pl/podstrony/podstrony_poziom_1_bogowie/inanna.html

“Jej kultowy posąg ukazuje ją z pierścieniem znanym też jako “węzeł Inanny” (a nie “lniany od lnu”?! – przyp.aut.). To był święty symbol połączony wyłącznie z tą boginią (Ryc.1.). Inanna była Królową Siedmiu Świątyń Sumeru, a także królową zwierząt. […] Jej symbolem – prócz lwa – była sowa, a także ośmioramienna gwiazda i czasami księżyc – z racji, że była córką Nanny i Ningal. (wszystkie podkreślenia pokrywają się ze świętymi symbolami prasłowiańskimi! – przyp.aut.). Posiadała “me” (prawa? – przyp.aut.), które wcześniej należały do boga Enki’ego (E-anki [?] czyli “tego od tutejszego, tubylczego przodka”; czytaj poniżej o świątyni Inanny – przyp.aut.). Me rozkazywały chaosowi. […] bogini przedstawiona była jako młoda, urocza i samowolna arystokratka, nieco trudna, młodsza siostra (wobec swojego brata – boga słońca Utu),… Za https://pl.wikipedia.org/wiki/Utu “…Główne świątynie Utu, zwane E-babbar („Biały Dom”), znajdowały się w Sippar i w Larsie…”

Mój komentarz –

primo: kolor biały od zarania wiedzy był przypisywanym Północy;

segundo: imię “Utu” dziwnie przypomina nasz “chód” (fonet. hut), część wschodu i zachodu czyli kierunków drogi słońca, czym (i “grędą” [stąd i “gra” – obychody, uroczystości przy “wysokim” słońcu, gdy ciepło, potem “grzędą” – przyp.aut.] zastąpiliśmy prasłowiańskie – według A.Brücknera); ta “gra” jest niezwykle blisko RA –  “…bóg Słońca, stwórca świata i pan ładu we Wszechświecie. Czczony w starożytnym Egipcie, przedstawiany z dyskiem słonecznym i z głową sokoła bądź jastrzębia… (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ra_(b%C3%B3g). Porównajmy utożsamienia i symbole prasłowiańskie!;

tertio: “…Jego (Utu – przyp.aut.) symbolem była tarcza słoneczna, atrybutem piła (niezbędna do wycinania boru, północnego boru – przyp.aut.), a zwierzęciem koń (np. biały, to święte zwierzę Prasłowian – przyp.aut.);

…oraz dorosła córka, która sprawia kłopoty. Inanna reprezentowała niecywilizowaną kobietę, która wywoływała pożądanie, a zarazem strach u mężczyzn z powodu atrakcyjności. (Później król Sargon Wielki panując nad Uruk’iem i Akkad’em porównał i scalił Inannę z Isztar, Asztar – biblijną żoną boga Jahweh – przyp.aut.) Były ze sobą utożsamiane jako jedno i to samo bóstwo (według A.Brücknera: “starka/starek” – babcia/dziadek u wszystkich Prasłowian tak samo! – przyp.aut.). Świątynia Inanny zwana była E-anna (Dom Nieba, w języku sumeryjskim niebo to an, ale według mnie to “niebo” można tłumaczyć jako “góra“, nie fizyczne wzniesienie, a kierunek np. patrząc na mapę, szkic, figurę geometryczną jaką jest np. koło, kula [sfera], na którą się właśnie patrzy – mapa, szkic, plan terenu/terytorium mają swoją “górę” czyli północ! A to by wskazywało, że E-anna znaczyć może “Dom Północy“! Przyjmując prabałtyckie znaczenie “an/ana”, za M.Derwichem i M.Cetwińskim, E-anna oznaczałoby “Dom Przodka/-ów“! – przyp.aut.). Ten kompleks świątynny odnaleziono w Mezopotamii w warstwach Uruk V i Uruk IV datowanych na 3600 do 3000 lat p.n.e. (najintensywniej zabudowane, co nie oznacza braku wcześniejszego istnienia! – przyp.aut.). […] Dumuzi, małżonek Inanny był pastuchem króla Uruk (!!! Jakby Inanna pochodziła z wyjątkowej warstwy społecznej lub obcej społeczności/cywilizacji) tak, jak Gilgamesz […] u jego ojca Lugalbandy…”

Dziwne imię, dlatego przyjrzałem się jej. Oto rezultaty:

Ze strony: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lugalbanda

“… tłum. „młody król” […] król sumeryjskiego miasta Uruk, panujący w 1 poł. III tys. p.n.e. […]  jako trzeci władca I dynastii z Uruk. Według tejże Listy (“Sumeryjskiej Listy Królów”  – przyp aut.), która nazywa go „pasterzem” a nie „królem” – panować miał on przez 1200 lat. […] Lugalbandzie przypisano z czasem status boski, […] Do naszych czasów zachowały się dwa heroiczne poematy narracyjne opisujące niezwykłe czyny Lugalbandy – „Lugalbanda w Jaskini Górskiej” oraz „Lugalbanda i Ptak Anzu”.  Występuje on w nich nie jako władca, lecz jako dowódca oddziałów sumeryjskich wysłanych przez Enmerkara przeciw odległemu, górskiemu miastu-państwu Aratta. Przypuszcza się, że opisywane tu dokonania są odzwierciedleniem prawdziwych wydarzeń historycznych. Zawierają one w sobie echa dalekich wypraw po towary nieosiągalne w Sumerze i próby wytyczenia nowych szlaków handlowych…”

Ze strony: https://pl.wikipedia.org/wiki/Anzu

“…w mitologii mezopotamskiej ogromnych rozmiarów ptak z głową lwa, którego machanie skrzydłami miało powodować trąby powietrzne i burze piaskowe. Być może był on pierwotnie personifikacją któregoś z żywiołów atmosferycznych. Inne opisy Anzu wskazują, że miał dziób „jak piła”, a więc prawdopodobnie również głowę ptaka. W sztuce nowoasyryjskiej stworzenie, będące kombinacją elementów ptaka i lwa (tzw. lew-smok), może przedstawiać Anzu lub Asakku…”

Mój komentarz do tych ustępów:

Nie dowierzam czytając powyższe urywki, że nikt inny wcześniej (ja o tym nic nie wiem) nie skojarzył ewidentnych wskazówek!?

1/ Opisujący w Wikipedii hasło stwierdzają, że “przygody” Lugalbandy są odzwierciedleniem prawdziwych wydarzeń historycznych;

2/ Opis Anzu zawiera wszystkie cechy bóstw prasłowiańskich/lechickich: ptak (sokół, jastrząb, raróg czy orzeł), lew, powodowanie nadnaturalnych porywów wiatru (bóg wiatru północnego Boreasz z mitologii greckiej – od BORU, puszcz, kniei Północy/HyperBOREI. W dzisiejszym świecie pokazuje się np. w TV mapy nadciągających frontów pogodowych znad np. Syberii, Arktyki czy Afryki Płn., co niejako potwierdza moje przypuszczenie, że w starożytnych mitach żywioły [w tym armia wroga] mogły być opisywanymi jako potwory, smoki, demony, hybrydy, żmije);

“[…] Inanna później zapragnęła, aby Gilgamesz stał się jej kochankiem, ale ten odmówił, wspominając jaki los spotkał każdego z jego poprzedników (ja wiem tylko o jednym ogrodniku, gwałcicielu Inanny – Szukaletuda’zie – przyp.aut.). Urażona odmową Inanna zwróciła się do Ana, aby ten wysłał przeciwko Gilgameszowi Niebiańskiego (Północnego? – przyp.aut.) Byka (ten tak zrobił, byk zaczął niszczyć miasto, ale został zabitym przez Gilgamesza i jego przyjaciela Enkidu – przyp.aut.) […]”

Kim był AN? Głową rodziny Bogów Niebios (a nie “góry” na mapie – Północy?). Autorytet, protoplasta (przypomnę: AN = bałt. dziad, agnat, przodek) i decydent. Ziemia należała do Ana. Był on Wielkim Ojcem Bogów, Królem Bogów, Bogiem Słońca (Tworzenia). Na Ziemi nadawał królestwa, a jego decyzje były niezmiennymi. Insygniami Ana były: tiara (trójpoziomowe przybranie głowy – sic!) lub rogata czapka (rogatywka?), berło (symbol potęgi jako jabłko albo gruszka [znana, stara odmiana “bera”]) i lew, symbolizujący główną rolę, albo byk (bo na północy nie było już tych kotów), co sugeruje dwukrotne przybycie ludu z Północy (1szy raz za “kotów” tamże, czyt.: cieplejszy klimat, 2gi raz po ochłodzeniu, gdy już lwów nie było, a dominowały tury)”. Wymienione symbole wykazują przedziwny dualizm! W Egipcie od zarania żoną Anego była Ki (ziemia, a może “kij” – różdżka (wręcz: wróżka, wyrocznia), włócznia, laska, buława?). W Uruk przybytkiem Anego była Biała Świątynia (przypominam, że biały kolor symbolizuje Północ). W “Enuma Elisz” znajduje się wzmianka, że był synem Anszar i Kiszar (An- : niebo = “góra” = północ; Ki- : ziemia = “dół = południe)… Imię “An” jest wymienionym na inskrypcji Mesanepasy, króla Ur, która brzmi: “…Młody człowiek wybrany przez An…” , a pochodzi z ok. 2700 r. p.n.e. Kiedyś panował matriarchat i, jeśli przyjąć, że to pierwsze imię (zgodnie ze staropolskim zwyczajem szanowania i wymieniania kobiety jako pierwszej w przeciwieństwie do zasad zachodnioeuropejskich np. [rodzina] The Smiths, John and Mary), ojciec bogów byłby… kobietą! Tu też nawiązuję do tzw. gwiazdy Dawida (król Izraela ok 1010 r. p.n.e.) i cytuję z Wikipedii: “…Niektórzy przypuszczają, iż znak ten nie ma nic wspólnego z biblijnym królem Dawidem, lecz jest znacznie starszym. Część badaczy uważa, że chodzi tu o gwiazdę KIJuna (Księga Amosa 5:26)… […] Werset z księgi Amosa sugeruje, iż Izraelici przejęli jej kult od Kananejczyków wraz z kultem Molocha… W żydowskich naukach ezoterycznych heksagram znany jest pod tradycyjną nazwą pieczęci Salomona. Symbol ten sięga korzeniami aż po Daleki Wschód, gdzie znany był jako Wielka Yantra w tantryzmie hinduistycznym. Trójkąt skierowany wierzchołkiem do dołu symbolizował pradawną samicę, istniejącą przed początkiem świata (czyli ok. 6500 lat temu według kalendarza żydowskiego – przyp.aut.). Wytworzyła ona w sobie nasienie, które wyrosło w ujawnioną męskość, reprezentowaną przez trójkąt skierowany wierzchołkiem ku górze. Heksagram symbolizuje połączenie tych dwóch pierwotnych sił. Żydowska kabała przejęła ten symbol z pełną świadomością jego charakteru płciowego, heksagram kabalistyczny pokazywał złączenie męskiego bóstwa z jego żeńską esencją Szechiną (po polsku – Wszechiną, dzisiaj: Wszechnicą? – przyp.aut.). Tym samym stosunek płciowy mężczyzny i kobiety stał się sakramentem. Na poziomie duchowym heksagram jest najwyższym symbolem zrównoważonej boskości…”

Według tych zapisów myślę o przybyciu na Południe jakiejś królowej z “góry”, czyli Północy, będącej już w ciąży, która po urodzeniu i wychowaniu syna, poślubiła go (zauważmy bardzo ważny element utrzymania dynastii w starożytnym Egipcie i później [Grecja, Rzym] polegającym na kazirodztwie). Powyższe zgadza mi się też z żydowskimi i chrześcijańskimi apokryfami, w których mówi się o pierwszej żonie Adama – Lilit(h), która została odtrąconą, bo chciała być “na górze” podczas stosunków seksualnych! A  jaki fragment mamy w Starym Testamencie o zagładzie Sodomy i Gomory dotyczący żony Lotta – Sary? Po pierwsze: dlaczego aniołowie powiedzieli, że podczas ucieczki nie można oglądać się? Dlaczego? Czy jakaś jasność miałaby szkodzić oczom ludzkim? Nie, nie o to chodziło! Boscy posłańcy chcieli bowiem zapobiec odkryciu prawdy, czyli, że nie było pięciu konkretnych “ładunków/pocisków” skierowanych na pięć zdeprawowanych miast (czym przeczę ingerencji UFO), a grad meteorów, który niszczył pewien obszar. Ci aniołowie (an-jąły czyli “ujęci Bogiem”, wiedowie, druidowie [trueidowie], “astroloastronomowie”) sami skorygowali tenże zaatakowany teren, jednocześnie zapewniając Lotta, że nie zostanie zniszczonym jedno z miast, bo zauważyli inną drogę odłamka meteoru. Dalszy ciąg tej “historii” jest ciekawszym! Sara odwróciła się, by zobaczyć kataklizm i … ujrzała więcej niż jej było dozwolonym! Przez to sprzeciwiła się mężowi i zachciała powrotu do narzeczonych córek, by, być może, chcąc im pomóc! Sprzeniewierzyła się poleceniu i wierze (wiedzy) Lotta! Przez to została… UKAMIENIOWANĄ przez rodzinę, a “chmury soli” powstałe z uderzeń meteorów w bardzo zasolone Morze Martwe przykryły jej “kamienny kopiec” po opadzie! Stąd  “zamieniła się w słup soli”  (mający jednak “rdzeń kamienny”). Morderstwo “religijne” doprowadziło do kazirodztwa!

Wracając do Sumerów – posługiwali się na początku kalendarzem księżycowym, co jest stwierdzonym historycznie. Rok tenże składał się z 12tu miesięcy i trwał 354 dni. W tym systemie rok kalendarzowy był o kilkanaście dni krótszym niż rok słoneczny. Był niewygodnym zwłaszcza pod względem potrzeb państwa fiskalnego. Zatem już w połowie III tys. p.n.e. próbowano go dostosować lub wymienić na ten drugi. Co to nam (mi) mówi? Jeśli przyjąć, że Sumerowie przybyli z Północy (Prasłowianie polegali przecież na Księżycu, bo nie byli społecznością materialną i Miesiąc był mniej więcej adekwatnym li tylko do dat prac polowych), a mamy pewne podstawy tak sądzić (czytaj chociażby: wcześniejsza treść tegoż artykułu), gdzie noce stanowiły o wiele bardziej znaczącą część doby, musieli oni dostosować kalendarz do nowych potrzeb. Nasłoneczniony bardziej klimat eliminował też zakłócenia, kłopoty, potwory wynikające ze zlodowaceń północnych. Myśląc w kierunku pochodzenia Sumerów, przekazanych przez nich wyznań religijnych na glinianych tabliczkach i podobieństw do przekazów Tory, Biblii, nabieram przekonania, że historia z tych ostatnich wzięta jest opisem eksodusu wcześniejszego od żydowskiego plemienia Północy. Sytuacja zagłady Sodomy i Gomory mogła dotyczyć wybrzeży Morza Kaspijskiego, gdzie średnie zasolenie jest do ok. 15‰, ale w zatoce KARA-BOGAZ-GOŁ dochodzi do, cytuję z Wikipedii “…sięgającego nawet 300‰…” (Morze Kaspijskie z per. دریای خزر, Darja-je Chazar !). Jednocześnie, jak stwierdzili naukowcy, ta ma pochodzenie meteorytowe, czego nie ma obszar Palestyny. Sama nazwa tejże brzmi jak z polskiego języka “żywcem” wyjęta (pisałem o tym wcześniej w swojej “Atlantydzie…”)! Zgadza się moje podejście do przeniesienia “akcji” w kaspijskie obszary z odkrywaniem wielu śladów cywilizacyjnych pomiędzy Morzem Czarnym a Kaspijskim! Weźmy zapis biblijny o wyjściu Żydów z Egiptu. “Egipt”, hmm, jak się nazywał wcześniej? Wg https://pl.wikipedia.org/wiki/Egipt “Staroegipska nazwa kraju oznacza „Czarny Ląd” i odnosi się do żyznych gruntów wzdłuż Nilu, będących przeciwieństwem sąsiadującej z nimi pustyni, „Czerwonego Lądu”… Czy Nil cyklicznie wylewając nanosił na brzegi czarne osady? Nie, to był (jest) wypłukany przez “bieżący” nurt wody z barwy osad denny! “Czarny Ląd” nie dotyczył też koloru skóry ludzi tam zamieszkujących, bo przecież im niżej kształtu Afryki na mapie, tym rasy ciemniejsze i tamtym obszarom należałoby się miano “Czarnego Lądu”. Nazwa staroegipska nawiązuje do praojczyzny o czarnoziemach, czyli… o żyznych polach Europy Wschodniej! Samo “Kaanan” rozbite na “Ka-An-An” znaczy Ziemia Bogów (powtórzenie nazwy boga “An” w wyrazie wskazuje na występowanie go w liczbie mnogiej, Elohim). Rozumiem, że Kaananeńczykami byli potomkowie wcześniejszej migracji północnej za czasów panowania tam lwów/tygrysów szablozębnych. An, według mnie, to syn JAMa, boga wszystkiego dookoła czyli domostwa (jamy), rodziny, siebie (pisałem wcześniej o prawdziwym imieniu Boga w Biblii…), jedocześnie z Morza, bratanek JARa (boga ognia), u nas zwany JANem, bogiem Słońca, bratem JASy, boga blasku czyli Księżyca. “Ponaddomniewuję”, że Jamowi towarzyszył od pewnego momentu prahistorii wiary, sprzeniewierzeniec JAW – bóg przyziemi, śmierci, podziemi, czyli zaświatów, z odwrotnością litery “M” w nazwie i zakresie. Wszystkie imiona wzięły się od “JA”, “ode mnie” bowiem, od każdego z nas z osobna zależy postrzeganie i rozumienie świata. Dlaczego litera “j” jest taką ważną? Zobaczmy poprzedniczkę alfabetyczną”i” – przypomina postać człowieka? Jasne, że tak! “j” to człowiek czerpiący korzyści z ziemi! Gdyby wszystkie litery tzw. długie: “f, g, j, p, y” do “kupy” wyśpiewać jak najniższym tonem, czujemy związek z ziemią, i mamy mantrę tybetańską na długim wydechu, tak, jak nasze samogłoski, które należy “śpiewać” górnolotnie, czyli wysoko… Jest to wypisz, wymaluj Jing-Jang W NASZYCH GŁOSKACH!  “j” (obrazowo wysłanie nasienia) – symbol męski, “a” (obrazowo życie kobiety w ciąży) symbol żeński. PRZY CZYM WYDECH POWINIEN ZAWIERAĆ RAZEM I LITERY DŁUGIE I SAMOGŁOSKI. Obie skale kończą się na “Y”, czyli zjednoczeniu i w efekcie rozrodzie… Razem tworzą “JA”… Przy niskiej tonacji wywdzięczniały wyraz “ziemia”, którego znaczenie dzisiejsze zna każdy Polak, bardzo wiele tysięcy lat temu posiadał formę “zjamja”, a właściwie “z-Jam-ja” (dosł. z ja jestem ja [bibl. JAM JEST, KTÓRY JEST/JESTEM, KTÓRY JESTEM]!!!) = ‘sam z siebie’/’sam ze sobą’, ale można przetłumaczyć na dzisiejsze: (jestem/bądź) z bogiem! Pokrewne, rosyjskie ‘siemja’, strpolskie ‘siemia’ = rodzina, a łotew. ‘saime’ = familia wraz z czeladzią (!). Ten zwrot był na tyle uniwersalnym, że wyrażał jednocześnie “z-się-ma” = ‘ma się swoje (poletko/obejście)’ i “ssię-ma” (od ‘ssać/jeść/żywić się’ dzięki temu, co się ma, powiedzmy, ogródek)”… Dzisiejsze słowo “siemię” (lniane)/przyp. daw. ‘sięmie’ = ziarno. Bogiem śródlądowych wód był JAZ. Samo w sobie to imię znaczy(‘-ło’ też) groblę, wcz. kanał, odpływ, odnogę. Z niego pochodzą słowa: “jezioro”, “jaz” – zastawa/sieć na ryby, “jazgarz” (ryba) – daw. ‘jaszcz’/’jaziec’/’jażdż’ oznaczający to wodne stworzenie, które trze się w zagłębieniu dna (“jazwa” – nora, dziura, dół [zapełniony wodą też]); stąd i ‘jaźwiec’ = borsuk (co ciekawym podczas wyprawy Krzysztofa Kolumba na Bahamy zaobserwowano wszędobylskie zwierzęta lądowe, które Kolumb opisał z hiszpańska “perro” czyli ‘pies’, a załoga “perro tejón” [czyt. perro tehon] czyli ‘pies podobny do borsuka’, a był to ‘szop pracz’; owóż borsuki należą do rodziny łasicowatych, do których należą też jako podgrupa oddzielna: szopy, a tu szop rakojad związany z wodą niewątpliwie; wszystkie łasicowate dobrze pływają). Jest jeszcze jedna kwestia JAZa: zaimek “Ja”, za A.Brücknerem, dawniejsze “jaz”, co wg mnie znaczyło: JA JESTEM SPOŚRÓD WÓD ŚRÓDLĄDOWYCH. Prasłowiańska forma wyglądała tak: “jazû”, gdzie zacytuję profesora “…Słowiańska wyróżnia się od innych wydłużeniem nagłosu: *ëzû (z braku możliwości odpowiedniego zapisu wyjaśniam: nad “e” powinna być kreska, nad “u” odwrócony dziubek – przyp.aut.), z czego według starego trybu *jëzû, a z tego jazû, jak zawsze; słow. z, lit. ź, pisane przez sz, odpowiada pierwotnej gardłowej podniebiennej…”.

Jeshua (czyt. Jeszua)/Jezus… Ryba Jego symbolem… Á propos tegoż symbolu. Zadałem sobie pytanie: dlaczego jedna, a nie dwie według znaku Zodiaku? Otrzymałem wskazówkę/odpowiedź… Szokującą… Owóż, ojczyzna, z której Jezus ma pochodzić (czy fizycznie, czy ideowo), na mapie ówczesnej Europy Zachodniośrodkowowschodniej miała kształt ryby, wręcz wieloryba (który “wchłonął” biednego Żyda Jonasza w Biblii – sic! – i go potem wypluł), której/którego płetwa ogonowa była zarysem rdzennej granicy Pralęchów/Prałączów/Prasłowian – poszerzone o niczym średniowieczne Księstwo Litewskie Inflanty, Białoruś, Podole, rozciągnięty korpus/ciało po Nizinach Środkowoeuropejskich, aż po głowę do Renu. Słynna, ilustracyjna do dziś fontanna wielorybia to symbol mórz: Północnego i Bałtyckiego. Granicą jego brzucha były: dzisiejsza rzeka Dunaj i kraina Panonii. Wydaje mi się to niezwykle ciekawym! Umiejscowienie oka tegoż ssaka też ma bardzo ważne znaczenie, ale o tym potem.

Takie nasze powiedzenie, znane widocznie nie tylko z życia, ale i głębszego sensu: ryba psuje się od głowy… Skąd zepsucie nieustannie przychodzi? Z Zachodu! Och, jaki obszerny temat: symbole… Tiara, potrójny “czepek” papieży, według mnie, nie wskazuje poziomów świadomości (wiem, określenie nieodpowiednie, ale staram się pisać dla zwykłych ludzi), a podział na: północno-środkowo-południowych Prasłowian; Pastorał z wirem na szczycie, to… symbol zwykłego narzędzia kłusowników, znanego od, nie wiem, kiedy, używanego do połowu ryb słodkowodnych, tzw. oczko (na końcu kija pętla ze sztywnego, wytrzymałego materiału np. łyko, dziś cienki drut, którą “zakłada” się rybie jak koniowi, i na wysokości skrzeli podrywa się “wędę” [Wendowie? A każda dziś złowiona “owieczka”, kiedyś ryba {słowiańska, bo kojarzona z kształtem swojego kraju}, jest najważniejszą! Handel niewolnikami?]); Swastyka (wyrwana nam przez nazistów), lewo- i prawoskrętna – wyznaczała kierunki ekspansji, by plemiona wychodzące nie spotkały się w pewnym punkcie geograficznym, bo byłoby to bez sensu; Gwiazda Dawida, sześciokątna, wg interpretacji Izraelitów związek dwóch trójkątów o przeciwstawnych wierzchołkach: jeden szczytem w dół, drugi w górę symbolizujących kobietę i mężczyznę, gdzie “dołujący” (z góry) to ona… Przepraszam, a apokryficzna Lilit(h), pierwsza żona Adama, dlaczego została odrzuconą? Bo… chciała spółkować będąc “na górze”! Poza tym bogini Inana z przekazów sumeryjskich przybyła z góry (czyt. z północy kartograficznej Europy), a zapisy biblijne mają bardzo wiele z tym wspólnego, jak świadczą naukowcy. Czyżby więc wygnana (?) z Północy, wielce powabna księżniczka była protoplastowczynią Izraela? Flaga, nasza białoczerwona, była pierwotnie, moim zdaniem, tylko białą. W czasie interglacjału eksodus ludów Północy ku cieplejszym terenom już zamieszkałym musiał mieć znak rozpoznawczy. Biel wskazywała, że wędrujący stamtąd pochodzi i przybywa w celach pokojowych i wymuszonych. Dołączenie czerwieni nastąpiło po późniejszym połączeniu się Prasłowian Południowych z Północnymi. Natomiast Biel (stąd orzeł bielik, który należy do rodziny jastrzębi (raróg/sokół), a nie orłów, ale informował o pochodzeniu plemienia) została sprowadzoną przez chrześcijaństwo do “szmaty poddańczej”, by nas, Polaków, upokorzyć; Nasze, starosłowiańskie koło…

Cały wynalazek koła do wozu przedstawiony na wazie z Bronocic był tylko pochodną zdania sobie sprawy z geometrii płaskiej, dwuwymiarowej. A wszystko wzięło się z… Musimy cofnąć się do ok… 120 tys. lat temu. W Górach Ałtaju mieszkało skupisko homo sapiens. Głowy rodzin – łowcy z dzidami wybierali się często na polowania. Przed wyjściami wkopywano/wbijano w centrum osady pal jako znak oczekiwania rodzin z niecierpliwością na powrót “ekspedycji” z łupem zwierzęcym. Myśliwi polowali przede wszystkim na młode osobniki z fauny zdatnej do zjedzenia, lecz na tyle dużej, by wystarczyła dla wioski. Młode było łatwiej upolować i przetransportować do celu. Powiedzmy, że udało im się złowić jakiegoś byczka czy jałówkę. Całość ofiary smarowano ziołami odstraszającymi owady i konserwującymi. By cenny materiał jakim była skóra nie marszczył się podczas powrotu do domu, rozpościerano martwe zwierzę pomiędzy dwie długie żerdzie, jedną pomiędzy przednimi kończynami, drugą tylnymi. Dlaczego tak? Ponieważ giętkość kręgosłupa ofiary ułatwiał przenoszenie go po wertepach Nie rozbierano tuszy na miejscu upolowania, żeby nie ściągać na siebie drapieżników. Po dotarciu na miejsce przeznaczenia zawieszano zdobycz na palu z żerdzią przednich kończyn u góry. Całość struktury drewnianej ukazywała wielką literę F z jej lustrzanym odbiciem (lub wielkie T z poprzeczką niżej). Kończyny “mięsa” były rozpięte w formę litery X. Czy nam “dzisiejszym” coś nam to przypomina? No, krzyż rzymski z prawosławną poprzeczką, a postać ukrzyżowanego św. Andrzeja (tenże na swoje życzenie do góry nogami, bo uznał się za niegodnym umierania jak Chrystus). Późniejszy krzyż katolicki został zmodyfikowanym dla podkreślenia różnorodności od innych wyznawców i wyjątkowości, że na krzyżu zawisł człowiek, a nie zwierzę – po to napis nad Jego głową.

Ale wróćmy do praery. Łeb ofiary przywiązywano kolczastym pnączem do pala, by podczas rozbioru nie wysuwała się spod opaski tworząc “koronę cierniową”… Cała osada zbierała się wokół, ale w takiej samej odległości od centrum, bo wszyscy byli traktowani we wspólnocie jednakowo. Spożywano mięso na surowo. Nadwyżki, jeśli jakieś zostały, suszono na słońcu. Ktoś ujrzał kształt figury utworzonej przez społeczność. To był krąg i to było dzisiaj pojmowane “odkrycie koła”. Jakieś 115 tys. lat temu zbliżające się zlodowacenie zwane Vistulanem spowodowało wędrówki neandertalczyków na południe. Jeden z takich szczepów przybył do homo sapiens. Dlaczego zostali przyjęci do Kręgu? Z prostej przyczyny: przynieśli ze sobą ideę okiełznania ognia! Tu wtrącę, że mitologiczny Prometeusz dał ludzkości ogień, a wieczne przykucie do skały i symboliczna jego wątroba wydziobywana wciąż przez sępa, odrastała wciąż i wciąż, jak dzisiaj odkrycie dalej istniejącego genu neandertalczyków u homo sapiens. A co dali w zamian “sapiensi”? Pierwszy ustrój społecznościowy opierający się na wspólnych decyzjach rodzin – OG, oraz podstawową geometrię rysunkową. Odtąd palenisko przestało być przypadkową, narzucaną chrustem “plamą”, bo otaczano je kamieniami wyznaczającymi okiełznanie płomieni. KRĄG podzielono wówczas na dwie połowy. Chęć wytworzenia symbolu koła, przy wyginaniu gałęzi w półokrąg, należało powiązać jej końce, powiedzmy, łykiem, przez co powstał ŁUK, najwcześniej zwany Ł-OGiem, potem ŁOKiem. Litera “ł, Ł” wskazywała na podzielność, wycinek czegoś, krzywiznę, ograniczoną nierówność (‘ług’ – bagno, ‘łoże’ z wybrzuszeniem pod spodem, ‘łęk’- siodło, ‘włok’ – wydęta sieć na ryby, ‘łyko’ – giętka część kory, ‘łyżka’, ‘łyżwa’, ‘łoże'(wygięte od dołu pod ciężarem ciała, ‘łuczywo’ – wykorzystywano krzywe gałęzie nienadające się do niczego innego jak spalenia itp., itd.). Pal w centrum paleniska był ozdabianym przez oczekujących na myśliwych w formie rzeźb dwu twarzy. Ustrój kręgowy był czymś innym niż wiara. Bogiem był JAM (Ja[ jeste]m, trwam [sic!]). W pewnym momencie nastąpiło mieszanie się “haesów” z “neandertami”. Wytworzyła się grupa pośrednia wyznająca kult ognia. Tu widzę niesamowitą moc litery “j” (z zamkniętą pętelką), bowiem przypomina postać ludzką w siadzie dookoła paleniska (PAL-[l]eniska, ang. pal = towarzysz, palace = pałac). “J” oznaczało uczestnika wiecu. Dla odróżnienia “g” oznaczało modłę, pochylenie czoła W pozycji “j” do kolan. Mamy “JOGĘ”(!), w kosekwencji “jama” = nakaz, reguła, wskazówka, “nijama” = zakaz, a My mamy (mieliśmy) występowanie w j.prastaropolskim “j” przed samogłoskami na początku rzeczowników. Pal zaczęto rzeźbić twarzami na trzy strony. Ale utworzyła się czwarta grupa nieoczekująca myśliwych, bo zaczęła żywić się tylko płodami rolnymi (być może z powodu śmierci męskiego żywiciela). KRĄG zaczęto dzielić na czworo. Pal był rzeźbionym na cztery strony świata. Odkryto kolory możliwe do wytworzenia przez człowieka i przydzielono je według kierunków wypraw łowczych, a przez to pochodzenia, ponieważ ci ludzie znali swój wycinek terytorium OGólnego, jak własną kieszeń. Ci, co zmierzali w kierunku lodów – biali, ci, co ku rudym, urodzajniejszym ziemiom – czerwoni, ci, co ku wschodowi Słońca – żółci, ostatni, ku zachodowi – czarni. Środkowi, oku, pionowemu palowi dążącemu do góry, czyli nieba, nadano barwę niebieską i odtąd on sprzymierzał. Prześledźmy wyraz “koło”. K (ku, w, do) – O (kręgu) – Ł (części) – O (składające się na powrót w krąg). Bardziej wyraźniejszym jest “kółko” (ku-o-ł-ku-o)… Tym trzecim odłamem wierzących w ogień (a co za tym idzie – pieczyste) stali się JARiowie, czwartym JARoszowie, którzy zaczęli gotować warzywa. Ci wegetarianie wyprawiali się w celu poszukiwań nowych pól uprawnych i roślin.

Nadmienię jedno z mojej “Atlantydy…”: przypisanie Posejdonowi Afryki na podstawie mitologii greckiej i mojej interpretacji staje się zgodnym z widzeniem E.Cayce’a o plemieniu “Posejdoni”, czyli Praafrykańczyków, czyli… neandertalczyków…

W wyniku mieszania się czteroćwiartkowego kręgu powstało osiem równych, równoprawnych części. Tu spotykamy się z dzisiejszym rozgraniczeniem genotypów R1a i R1b. Skolotów (tych “z koła”), czyli Słowian i Keltow (tych też “zkołowych”), czyli Celtów. Przychodzi mi na myśl kult byka, cielca zwizualizowany w starożytnym Egipcie, Sumerze jako łeb wołu (a wlaściwie tylko rogów) ze słońcem pomiędzy… A pamiętacie, co napisałem wcześniej o przywiązywaniu łba złowionej zwierzyny do słupa cierniowym pnączem, rokitnikiem, krzewem, a nieraz drzewem, który dorasta do 6 m i zwanym jest potocznie “rosyjskim ananasem”? Ta krzewina, jeśli osiągała taką wysokość musiała się oplatać wokół pnia drzewa, gałęzie boczne, kolczaste musiała więc mieć zakrzywionymi wkoło, a przez to drobne, żółte owoce tworzyły wespół wizerunek kuli (sama nazwa “rokitnik” jakoś kojarzy się z katolickim “diabłem Rokitą”, diabłem innowierców, pogan, ludu, który święcił rokitnik i poniekąd ukrzyżował Chrystusa – perfidia łacińskiego katolicyzmu wtedy, a i IZ-REALIZMU dziś, bo obecnie Nam, Polakom wmawia się, że dokonaliśmy holokaustu na Żydach podczas II w.ś., a jutro, kto wie… czy i nie ukrzyżowaliśmy Jezusa). Taka kula, według mnie, jest uwidocznioną na freskach egipskich pomiędzy (nie!) rogami byka, a wśród dwóch kolców roślinnych. To dziś widzi się głowę wołu… A to jest bóstwo świata roślinnego, których nie masz na w/w freskach (jedynie w rękach faraonów jest… jęczmień)! Wszystkie bóstwa są o głowach jedynie zwierząt. Dziwne… Egipt zależał od plonów… U Prasłowian był świętym dąb, jemioła, zboże w formie wiązki/wiechy/snopka, podłaźniczka u powały, bulba/bułba/bułwa (‘buława'[!], ‘bułanek’ [koń rasy krępej, jasnobrązowy z czarną grzywą, ogonem i kończynami – wypisz, wymaluj Koń Przewalskiego {!}, który orał ŁAN, czyli dawną słowiańską miarę powierzchni roli, na której uprawiano rośliny korzeniowe {do dziś ang. ONE – to podstawowa jednostka, skojarz: KORZEC, o którym pisałem w “Atlantydzie…”}]) dziś ‘seler’ (symbol zdrowia “przerzucony” potem na rzepę, władzy, zwycięstwa [skąd potem poszło w jedyne ‘bulwa’ =’ziemniak’ lub ‘narośl’] ściągnięty przez Greków i Rzymian jako pierwowzór lauru, gałązki oliwnej [rokitnik należy do rodz. oliwnikowatych!]), huba, grusza (stara odmiana ‘bera’, od której mamy berło tj. trzymany ten kształtny owoc na znak wyznania świętości kobiety u ludzkości). Usystematyzujmy: – selera korzeniowego:  zamieniono go przez Rzymian na pałkę z gałką – symbol maczugi, a w XI w. na krzyż przez Watykan; – gruszkę-owoc na ‘jabłko”) magiczne zioła (m.in. ruta, lubczyk) itp. Czy ktoś zastanawiał się, skąd wzięło się określenie “Żyd”? Czy przypadkiem nie pochodzi od dźwięku wydawanego przez węże: ‘sssyt’?

Bóg WOŁOS (vel Weles): W-O-Ł-O-S (w Kręgu część Kręgu [Koła] S – o symbolu Żmija), ciekawe… “Dzielić WŁOS na czworo”… WOŁOSI… WŁOSI…

Zatraciłem poczucie czasu historii. He, he, zupełnie jak w Biblii, gdy się czyta, nie czuje się czasu. Odnosimy wrażenie, że wszystko tam opisane trwało może rok, może dwa lata… No, pięć… Ale nie wiek np. Noego opisany na ok. 1 tys. lat. A co by było, gdyby pod mianem “lata” wprowadzić “porę”. To oznaczałoby, że popotopowy przodek ludzkości nie dożył 150 lat! Czy mogło być tak, że u pierwotnych żydów rok rozpoczynał się z każdym początkiem pory roku…? A wyliczając nasze ze strefy umiarkowanej (blisko rozwiązań fenologicznych)”: 1/ przedwiośnie (spodzimek, roztopy), 2/ pierwiośnie, 3/ wiosna, 4/ lato, 5/ babie lato (przejście z lata do jesieni), 6/ jesień, 7/ przedzimek (przedzimie, przymrozki), 8/ zima (taki podział był bardzo ważnym dla rolnika, bowiem wskazywał zachowanie natury [od zoo- do agrofenologii] uzyskujemy “8 lat w roku”. Podzielmy 1000 na 8 = 125… Tak mi się wydaje, że żydzi przynieśli do biblijnej ziemi obiecanej system nie swój, TRAFILI DO STREFY KLIMATYCZNEJ, KTÓRA PRAKTYCZNIE WYGLĄDAŁA JAK JEDNO DŁUGIE LATO (NR 4/) W OPUSZCZONEJ PRZEZ ŻYDÓW KRAINIE , po czym skorygowali swój czas i granica życia człowieka sprowadziła się do maksymalnie 120stu dzisiaj pojmowanych lat… W Biblii Mahalalel i jego wnuk Henoch zostali ojcami mając po 65 lat (ukończonych!), a dożyli ponad 800. Obliczam: 66 lat nieukończone, ale w końcówce (mam do tego prawo!) czyli prawie faktycznie 66:8= 8,24 lat, więc 8 lat i kwartał (trzy miesiące). Poczęli dzieci mając 7 lat i 6 mcy… Czy to jest niemożliwym w skali całej ludzkości przez ponad setkę tysięcy lat przeszłości?

mamdziecko.interia.pl/rodzice/news-najmlodsi-ojcowie-na-swiecie,nId,2575239 . Najmłodszą mamą na świecie jest Peruwianka Lina Medina, która poczęła dziecko mając… 4 lata i 10 mcy…

A dodam, że ci patriarchowie musieli czymś wyróżniać się, czymś niezwykłym, tajemniczym, nieziemskim, boskim! Z tymi żydowskimi latami jest jak z naszymi “łatami”… Gdzie dziura, tam się ją zaszywa, ceruje (zeruje[?], niszczy [od naszego staropolskiego “nicso” – nic, null z ‘dziury’, znicować!?])… A jeszcze do tego, że przez wiele wieków rodzice decydowali o przyszłych (nawet ówcześnie realizowanych) związkach małżeńskich, czy obietnicach związku… Wiele znamy takich “niepełnoletnich” przykładów z historii świata…

“OŚM” (osiem) jara ilość Prasłowian, w tym Lęchitów, Łęczytów/Łęczytaczy (?).. ‘Ośm’ wskazywało na oś Miłości/Porozumienia/Współistnienia…

Testamentowe: z prochu powstałeś, w proch się obrócisz… Kości zostają po pochówku katolickim, a proch, gdy się zwłoki spali. A tak postępowali Prasłowianie, palili zwłoki. “Mogiła” – litera “m”, sprężynka (reinkarnacja?)-OG-iła (‘ił’ = piach/proch) wskazuje na pewien ciąg: by się wcielić, za radą Kręgu, obróć się w proch, spal się…

*cdn.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s