Ciekawostki własnego dumania cz. III

21. OLIMP, siedziba bogów greckich, położona na półwyspie Peloponez. Skąd wzięła się nazwa tego miejsca? Nikt nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć (przynajmniej ja nie spotkałem się z żadną interpretacją). Ale zakładając prasłowiański zalew Europy tysiące lat temu można się o wyjaśnienie pokusić. Według mnie, ta nazwa pochodzi od słowiańskiego określenia tego wzniesienia “góra o limbach”, czyli “góra porośnięta limbami (sosnami)” – co jest zgodne z prawdą, a z którego wyewoluowała w języku greckim nazwa “Olimp”. Co do samej “limby” pochodzenie słowa jest niejasnym (po grecku całkowicie inaczej brzmi peiknos, po łacinie pinus, po niemiecku cembra), wiadomym jest jednak, że limba występuje w Sudetach i Karpatach (daw. Górach Sarmackich), a tym bardziej w Alpach, które były zajęte przez Prasłowian. Domniemam, że to oni nadali omawianą nazwę podmiotowej górze. Cóż, istnieje ze śr-ger-nm. wyraz limboum, tylko, że według mojego wywodu określony “Olimp” był “cokolwiek” starszym od średniowiecznych Germanów i Niemców, a i samo miano drzewa w języku greckim peiknos brzmi dziwnie podobnie do sł. piękność, czy pol-górl. pikno. Cały masyw górski nosi miano “Olimp”, a szczyty w nim występujące to: Skala (sł. skała), Skolio (od sł. koło, kolisty czyli okrągły), Touba (od strpol. tołub/tułub – garbowana skóra, czyli śliski, gładki). Wszystkie są pokryte zaroślową formacją roślinną MAKIĄ (czyżby od odurzającego, sł. maku, bo wiele z tych roślin wydziela bardzo intensywne olejki eteryczne?). W Świętym Gaju na Olimpie zasadzono kiedyś (prócz oczywiście jakże greckich drzew oliwnych) dęby, sosny, topole… Polachu, to miejsce staje się romantycznym!

22. Moja sentencja: Ludzie gonią za sławą, władzą, nieśmiertelnością dzięki  pieniądzu. Wystarczenie tych “ziaren piachu” tylko u nich nigdy nie nastąpi, bowiem człowiek jest zawsze nienasyconym jak worek bez dna, i tylko to, co serce i umysł, nasze rzeszota bez sit, zdołają z przelotnych doznań w sobie zatrzymać, było, jest i będzie stanowieniem wartości nieziemskiej.

23. Bóstwo indyjskie Jamaczerwonooki bóg śmierci też mógł pochodzić od prasłowiańskiego Boga Jama, na “pamiątkę” wydarzeń! Wystarczy sobie wyobrazić np. 10 tys.lat p.n.e. armię nadciągającą z północy, na czele z flagą dzisiejszej Republiki Komi i z Bogiem Jamem na ustach, siejącą wśród broniących Hindusów śmierć i pożogę. Od czerwieni chorągwi są u hinduskiego bóstwa czerwone oczy, domeną śmierć, a symbolem stała się sowa odebrana jako taka  z w/w sztandaru. Krół Troi PRIAM – “Po pierwsze JAM“, zabił go NEOPTOLEMOS czyli “Wyznawca nowego (innego ?) ptaka”.

24. Nazwa Antowie prasłowiańskiego plemienia wzięła się, według mnie, od początkowo Jamtów lub Jamitów – wyznawców Boga Jama, którego synem był władca o imieniu Jan, stąd “Jantowie/Antowie” , a nie jak się sugeruje, że została wymyśloną w starożytności. Pierwotne określenie przeszło potem w Jantów, którzy  zbierali jantar, co potwierdza chińska (!) Kronika Wczesnej Dynastii Han, ok. r. 138 – 126 p.n.e. umiejscawiając plemię słowiańskie Yancai między Jeziorem Aralskim a Morzem Kaspijskim. Później “j” w nazwie Jantowie zanikło.

25. Według mnie, ARKĘ Noego zbudowano pod miastem Arkaim w Komi na Uralu! Także ARKĘ PRZYMIERZA tam posiadano (słowiański PIORUN/PERUN)! Ponieważ wśród Prasłowian była prawdziwa demokracja, prawdziwe SPRZYMIERZENIE! Arka/Jarka jako broń była “JARNĄ” czyli “jasną/błyskającą” w pojęciu promienistości, bądź w słowie  “jarg” późniejszym”piarg” oznaczającym stos kamieni, gruzów, jaki pozostawał po jej użyciu… Weźmy pod uwagę słowo “fujarka” (pierwotnie, jako kawałek wydrążonego kija [dmuchawka], służyła do rozdmuchiwania płomieni ogniska, ale widocznie na skutek nieszczelności zaczęła wydawać dźwięki). Z jednej strony przedrostek dźwiękonaśladowczy “fu-” znaczy o dmuchaniu” w – “jar“, czyli ognisko, z drugiej jednak korci mnie, by rozpatrzeć “fuj-” jako coś złego, przeciwnego do “arki“.Czyżby… , czyli jakby arka miała nie zasysać powietrza, ale wysyłać go, emanować falą, która kładła wrogów pokotem?.

26, Nazwa “sowa” – symbol wiedzy i mądrości, poświęcona Atenie – a od słowa “sowa” niedaleko od “Słowian”…! A może kiedyś “SOWIANIE”? Czas na wymianę zwrotów “Do zobaczenia”, które kojarzy mi się z ruskim “sobaczeniem” (od “sobaka” – pies), na “Do sowaczenia!” (od “sowy” – symbolu mądrości i wiedzy) i “Witajcie!” na “Świtajcie!”. Poetyckie, nie?

27. Po swojemu wytłumaczyłem znaczenia angielskich nazw dni tygodnia. Oto mi wyszło, że mamy dzień dot. naszego, lechickiego plemienia u Anglików, a dni tygodnia po angielsku to opis cyklicznego najazdu Kaszubów:

MONday – dzień (wg oficjalnej wersji) księżycowy, ale Mon to gwiazdzbiór Jednorożca na niebie południowej półkuli albo nazwa “narwala” – ssaka morskiego z waleni (wyobraźmy sobie ogromne łodzie z bukszprytami na dziobach);

TUESday – dzień gości (“thou” w st.ang. “ty/wy”);

WEDNESday [czytaj: łenzdi]- dzień dla WODNIKÓW (jak na”WODĘ” mówią Kaszubi? “ŁEDA“! “Łednik” znaczy “Wodnik“; Kaszubi jako naród nadmorski, po prostu napadli na wybrzeża dzisiejszej Wielkiej Brytanii); Wodan st.ger. bóg – od st.sł. WODAK [Wodnik], ang. “wet” – pol. “mokry”);

THURSday – dzień Thora;

FRIday – dzień wolności (“free” – wolny), lecz według mnie, “freight day” [czytaj: frejt] dzień załadunku łupów;

SATURday – dzień dla Saturna lub dzień odpłynięcia Thora;

SUNday – dzień dla Słońca.

Spójrzmy na “weekend” [czytaj: łikend], a może “to weaken” [czytaj: łiken“- pol. osłabnąć!]. I tak, według mnie, dni tygodnia opisują urywek historii angielskich ziem, a tydzień wskazuje na częstą powtarzalność czynu;

Poniedziałek – przybyły do naszych wybrzeży statki-narwale; Wtorek – to byli obcy, myśleliśmy, że goście; Środa – okazało się, że byli Kaszubami; Czwartek – uderzyli z OGROMNĄ siłą; Piątek [pocz. końca tygodnia – złupili, odpuścili] – czas załadunku łupów; Sobota – dziękujmy Saturnowi [Księżycowi] lub SAILING-AWAY THOR (“Thor odpływający“); Niedziela – dziękujmy Słońcu! TO OPIS TYPOWEGO NAPADU WIKINGÓW!

28. Ja, ze swoją wiedzą, sam siebie zaczynam nazywać “tratsięwiarzem” (powiedzmy “samonoistą”, od Noego). Dlaczego? Sam sobie zbudowałem tratwę, na której wyruszam w podróż do końca swojego ziemskiego życia (“trat-” [np. “stratosfera”] czyli “toruję”, “się“, bo jestem samym, i “wiarz“, bo “wierzę“). Jam jak Robinson Crusoe Defoe’go. A propos wyrażenia “chrzczę cię (wodą!)” to sł. “szczepię cię”, czyli “zaliczam do szczepu jako w pełni prawnego ( gdy księżyc był w pełni) członka”!

29. W I tys. p.n.e. na terenie Anatolii (dziś Turcja), obok państwa Hetytów istniał kraj o nazwie ARZAWA (czyżby od “Warszawa“, a jeśli tak, to znaczy, że nasza dzisiejsza stolica była już wtedy osadą nad Wisłą?!). W tym królestwie były miasta: Apasas i MILLAWANDA! Około 800 r. p.n.e. zmieniono nazwę tejże krainy na Lidię, ponoć od imienia króla Lidusa (ale według mnie od naszego słowa “len” – lendia). Lidia jako pierwsza na świecie wprowadziła do obiegu monety w VII w. p.n.e. W stolicy Sardes nad rzeką Paktol znajdowała się świątynia bogini Ma (czyżby od imienia naszej królowej – NYA?). U cieśniny Dardanele leżałą kraina i miasto WILUSA (od naszego boga Welesa!) i jest utożsamianym Ilionem (tym z Troją, “Iliada” Homera [“he Ilias POLESIS” – “PIEŚŃ o Ilionie”, Ilion też od “len“]).

30. Gry karciane: “wist” (ang. whist) i “brydż” (ang.bridge) zostały wynalezione w Polsce!. Nazwa pierwszej (przodka brydża) wywiodła się od nazwy naszej rzeki Wisły (Vistuli) lub Wiecu Lechickiego. Grę tę przywieźli do Anglii Polacy w prawdopodobnie XV w. n.e. Druga powstała też na terenach Polski (a nie Rosji, Polska była wtedy pod zaborem rosyjskim) jako udoskonalenie poprzedniczki ok. roku 1850. Nazwa jej wzięła się od gry w dwóch parach wbrew sobie, gdzie gracze siedzący naprzeciw siebie (grający razem) zawiązują niejako braterstwo (powstaje brać) do walki. Każdy uczestnik otrzymuje do ręki trzynaście kart (według mnie, kartę królewską [tuza, kozyra, czyli Pana z kozimi rogami – najwyższą, jaka się trafi w rozdaniu] oraz dwanaście kart symbolizujących władców plemiennych na Wiecu). Brydż sportowy zawsze był, jest i będzie światową domeną Polaków, a nie Rosjan, którzy wolą szachy.

W podbijaka (potem nie naszych: palanta, krykieta, bejsbola) po raz pierwszy zagrano w Polsce i potem “zawleczono” zasady tej gry do Anglii. W naszym kraju wykopano też najstarszy bumerang na świecie (wykonany ze zwierzęcej kości).

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s