Nieznany Bóg Prasłowian i innych, nawet Izraela! Ale jak znany!

By podążyć za moim tokiem myślenia, trzeba uzmysłowić sobie kilka spraw na wstępie:

1/ SŁOWIANIE zamieszkiwali Europę Środkową  (np. rzeka w Holandii Lek – od Lecha!) JUŻ sprzed epoki zlodowacenia – dla bardzo wielu BYLI WZOREM!;

2/ Trzeba powrócić do opisywanej przeze mnie sprawy nazwy rzeki Wołgi (Jul, Tanais – patrz: ciekawostka 9.) z dopływem Kama;

3/ Zakładam, że Prasłowianie posiadali jeden z najstarszych na świecie języków, ale i pisany alfabet runiczny (być może i na “papirusach” słowiańskich z popularnej trzciny terenów bagiennych, ale nietrwałych w tym klimacie lub spalonych przez kościół katolicki, lecz technologia ich wytwarzania została przekazaną Egiptowi), Z KTÓREGO TO czerpały wiedzę późniejsze Święte Księgi, szczególnie Stary Testament;

4/ Zdać trzeba sobie sprawę, że obecnie panuje olbrzymi chaos mitologiczny i nadszedł czas, by podjąć próbę jego uporządkowania choćby po części (najlepiej zacząć od początku);

5/ Prasłowianie wymyślili koło, utworzyli jeden z pierwszych języków i przekazali go “dalej”, ustalili prawo (“lex” czytaj: “leks” od “Lecha”!), wymyślili papier i pismo, późniejszy “papirus” (co opiszę oddzielnie), opracowali metody wytopu brązu, mosiądzu, żelaza, udoskonalili broń i pancerze (karaceny), dokonali rewolucji w budownictwie (budowle kamienne), wprowadzili podział klasowy w społeczeństwie, wprowadzili system monetarny (u Albańczyków do dziś są “leki” czyli “lechy”), oświecili wielu swoimi wierzeniami, które potem miały wpływ na cały, ówcześnie znany świat. Niby niewyobrażalne, ale jednak prawdziwe! Na potwierdzenie moich słów odsyłam do artykułu o odkryciu miasta Arkaim niedaleko Czelabińska na Uralu http://swastika.cba.pl/news/arkaim.htm

Przejdźmy do meritum. Natknąłem się na mapę Scytii według Ptolemeusza (czytaj też: Mój wywód nazwy przodków Polachów) z I w. n.e.

Ten fragment Euroazji pokazuje ziemie Uralu należące do spokrewnionych ze sobą Scytów i Sarmatów. Ich plemię rdzenne Arimitów wpierw wycofało się na wschód, a potem powracało na tereny zachodnie powoli w miarę jak plemiona-córki przesuwały się wgłąb Europy (co wynika z porównania map). Sądzę, że prezentowana u mnie mapa wskazuje na wcześniejszy okres niż to jest u Pomponiusza Meli. Zauważmy, że nazwa gór Uralu (taka sama – Riphaei Montes) zapisana jest wzdłuż lewego łańcucha górskiego, co jest ważną wskazówką, by NA NIĄ zwrócić szczególną uwagę. W górnym lewym rogu istnieje nazwa plemienia Basilici Sarmatae, co znaczy “Sarmaci Królewscy/Rdzenni/Rodowi”. Tam też bierze początek rzeka Jul (Tanais – Rzeka Tańców z mapy Pomponiusza Meli [cytuję angielską stronę Wikipedii pod nazwą “Tanais” http://www.theoi.com : ” …was a river-god of Skythia >stąd ang. “sky” niebo! – przyp.aut.< in NORTH-EASTERN EUROPE”] vel dzisiejsza Wołga) i BIERZE POCZĄTEK HISTORII SARMACKIEJ POLSKI!

Ponieważ Ural i Kaukaz są ostatnio w centrum uwagi archeologów (wykopaliska wskazują na istnienie tu cywilizacji metalurgicznej w III tysiącleciu p.n.e.). Gdy odkryto w Górach Ałtaj (Syberia) szczątki innego gatunku praczłowieka – tzw. Denisowiańczyków, śmiem twierdzić, że towarzystwo chrzanizmu (patrz: mój oddzielny artykuł) wtłacza nam nieprawdę o jedynej kolebce homo sapiens – Afryce. Na terenach uralskich też taka była!

Styk Europy i Azji jest jednym z kilku gniazd pierwotnego człowieka myślącego od zarania i stąd pochodzi rasa biała, wysoka, niebieskooka – MY!

Wróćmy do późniejszej Północy. Tereny Komi, dzisiejszej republiki w Federacji Rosyjskiej. Jest ważnym źródłem futer do dziś (przypomnijmy sobie króla Kodana [ten od “ogonów” na sobie] z mojego wcześniejszego wywodu jego imienia i tu zaskakująca wiadomość dla potomków szlacheckiego rodu herbu Ogończyk >jednego z 16. najstarszych w Polsce< – jesteście starsi niż Wam się przedstawia na podstawie zapisków historycznych o jakieś… 2,5 tys. lat!]). TU, w Komi, są ważne dla późniejszego, mojego wywodu jeziora: JAM, WADA (nie Wad jak to podano w Wikipedii! Poza tym stąd polska WODA), Kadomskie oraz Donty (inaczej Don – i już wiadomo dlaczego nastąpiła pomyłka przypisania nazwy Tanais rzece Donowi [powinno być Wołdze], bo uważano, że rzeka Don musi wypływać z jeziora Don). TU, opierając się na mapie Ptolemeusza, twierdzę, że pierwotnie przebywały plemiona o nazwach: Amazonki i Wadalowie (“Wodnicy”, protoplaści “naszych” Wandali! znad jeziora Wada), poza tym Celci (ale to wymaga głębszej analizy, później) wchodzący w skład Sarmatów Królewskich. Dlaczego też i Amazonki? Bo pierwotnie Jamazonki, kobiety-kapłanki znad jeziora Jam. TU (i np. na górze JAMantau) też czczono Boga JAM lub Yam albo Nahar (na górze – północy, znaczy “rzeka” i występował  w postaci półczłowieka-półryby [przypomnijcie sobie wizerunek Sarmatów z kolumny Trajana] w moim artykule “Mój wywód nazwy przodków Polachów”). Był to bóg mórz i rzek, wód w jeziorach, stawach i podpowierzchniowych. Był bóstwem pierwotnego chaosu, miał władzę nad nieposkromionymi morzami, innymi wodami i BURZAMI (tu się narodził Perun). Grecy i Rzymianie utożsamiali go ze swoim Ofionem (z gr. “wąż” [rzeki wiją się wężowato – dod. przyp. autora]), który był władcą tytanów, synem Uranosa i Gai, który ze swoją żoną Eurynome panował na Olimpie przed Kronosem i Reją, strącony przez nich do Okeanosa (czyli w świat wody). Czyli Jam był tytanem i władcą Olimpu! Na Uralu istnieje Jamantau czyli święta Góra Boga Jama, którą od dziesiątków lat interesują się władze byłego Związku Sowieckiego i nowej Rosji, gdzie pobudowały olbrzymi, podziemny miasto-bunkier dla nawet 60 tys. ludzi na wypadek wojny.

Wróćmy do historii legend. Istnieje mit, że Jam zażądał od pozostałych bogów lenna. Ci wysłali ku brzegowi ASZTARTE (mówi Wam to coś?!), boginię słońca (teren Komi to po części dzisiejsze koło podbiegunowe, gdzie słońce zagląda i świeci ciągle przez pół roku), która śpiewała mu kojąc go i oczarowując swą nagością. Przekaz ten jest identycznym z mitem hetyckim (dzisiejsza Turcja)  o potworze Hedammu, dziecku Kumarbiego. Jam wyszedł na ląd i po jakimś czasie “prawdopodobnie” (w oryginalnym przekazie) został zabitym (ale raczej, według mnie, strąconym do niezmierzonej wody [czytaj wcześniej: Okeanosu]). Moją interpretacją tej legendy jest proste rozwiązanie: Jam, władca wód, a co za tym idzie i lodowców morskich zagroził ziemi swym nadejściem (sprawa lenna). Zaczęła postępować epoka lodowcowa. Wtargnął na tereny lądowe. Wtedy Asztarte (słońce) zaczęła “grzać” pozbawiona “odzieży” (czytaj może: osłony ziemskiego pola?) i po pewnym czasie lodowiec (Jam) zaczął się topić i cofać ku morzu. To było ok. 10000 lat temu i w trakcie lodowacenia nastąpiła pierwsza migracja ludzi (czytaj: praprasłowian) z terenów Uralu do Europy. Z wodą kojarzony jest też bóg asyryjsko-babiloński Ea (skojarz z imieniem ‘EL), który jest bóstwem stworzycielem. Jak twierdzi Wikipedia, jego pierwowzorem był sumeryjski (teren Mezopotamii) Enki (ja jestem odwrotnego zdania). Jego siedzibę było Apsu (późniejszy byk Apis w Egipcie). Przez grę w kości przypadł mu świat wód. Uważa się go za stworzyciela życia ludzkiego (gra w kości?). Powiązania z innymi bogami liczne m.in. personifikacją jego był Oannes (Okeanos?), półczłowiek-półryba oraz Kuribo (czytaj: wcześniej hetycki Kumarbi?), półczłowiek-półbaran (z rogami jak Pan! [udomowienie kóz i baranów ok. 10000 lat temu]). W babilońskim micie o stworzeniu świata Apsu czyli ocean wody słodkiej, uważano bowiem że taki istnieje, z którego czerpią wodę źródła, rzeki, strumienie, jeziora i studnie (czytaj: lodowiec – przyp. dod. aut.) inaczej stały stwór (lodowy) zostaje zabity przez Ea. Na ciele “potwora” Ea wznosi swoją siedzibę (czyli na terenach uwolnionych przez lodowiec, Komi pasuje tu wyśmienicie). Dodam, że bydło zostało udomowione ok. 8000 lat p.n.e. Wizerunek egipskiego Apisa (boga Nilu – znowu woda) przedstawiany jest niejednokrotnie jako łeb tura z tarczą słońca pośrodku rogów mającą z nimi styczność u podstawy. Czy ktoś z Was widział taką scenę, gdzie zamiast rogów występuje pofałdowanie terenu na horyzoncie? Bo ja tak. Wypisz, wymaluj wizerunek Apisa! Słońce ukazane jest tam bardzo nisko nad horyzontem. Jeśli obraz Apisa byłby egipskim “wynalazkiem”, to słońce w rzeźbach ukazane byłoby wysoko nad ziemią (nad rogami np. w styczności z ich koniuszkami), a tak nie jest! Wskazuje to, że źródłem tej legendy w Egipcie są opowieści z krainy przypodbiegunowej. I tu wracam do Celtów (później Gallów, a napomknę, że pierwiastek Gal otrzymuje się z rudy… [znów] cynku[!], – czytaj “Mój wywód nazwy przodków Polachów” – który stosuje się do półprzewodników, tranzystorów i spoiw lutowniczych, do wyrobu luster, ponieważ “zwilża” szkło i… sztuczek typu “zaginanie łyżeczek” w dłoniach magików; terenami wydobywczymi w Europie jest Polska [stąd pierwotna nazwa naszej Galicji w stosunku do Galii francuskiej] i Niemcy). Chrzanista powie: Panie, ale te pierwiastki, o których pan pisze, zostały odkryte w XIX w. i ich odkrywcy nadawali im nazwy na zasadzie “widzimisię”! Odpowiem: Nieprawda! Określenia tych pierwiastków znanymi były już w starożytności, a odkrywcy ich “na nowo” nadawali im nazwy ściśle powiązane z pradawnymi opisami (nawet i słownymi) technologicznymi. Przykładem może tu być Kadm (którym zajmę się w planowanym przeze mnie opisie mitologicznym Prasłowian w innym artykule) – nazwany na “cześć” rudy cynku, w której występuje. Wracając do plemion – ich nazwa (Celci, Celtowie), według mnie, wzięła się od chwalenia wizerunku CIELCA, czyli słońca na horyzoncie, ale różnica czasowa w udomowieniu kozy, barana a bydła (jakieś 2000 lat) przemawia do mnie, że Celtowie ruszyli z Komi na podbój Europy w 2500 do 5000 lat później od Praprasłowian (tak ustalają badania genetyczne jeśli chodzi o rozejście się genomu hetyckiego z etruskim, a tych zaliczam do potomków Praprasłowian). Celtowie też byli ich dziadkami. I jeszcze jedno – w Komi używa się języka NIENIECKIEGO! (nie, to nie pomyłka, to nie niemiecki [jak podaje w niektórych hasłach Wikipedia, np. Workuta”], ale mówi Wam to coś?) Sarmaci zabrali ze sobą pamięć o kraju swojego i pokrewnych plemion pochodzenia i przy tworzeniu państwa niemieckiego przywrócili ją w polskiej nazwie “Niemcy” (zamiast “Nieńcy”) prawie dokładnie, a to oznacza, że i Germanie (co jeszcze dodam po swojemu: nazwa ich wywodzi się z terenów wokół dzisiejszego Zgierza, miasta jednego z najstarszych w regionie, dawniej zwanego “Sguir” od wypalania ogni ofiarnych, czyli “Sguirianie”, potem “Sguirmianie” i “Guermianie”, a nie jak twierdzi Pan Paweł Szydłowski od “Górmian” czyli górali) pochodzą z Komi!. Niemcy to nie od “niemych”, jak co poniektórzy sugerują bez sensu.

Podsumujmy – mamy w legendach zapis dwóch wielkich osiągnięć ludzkości – udomowienie kozy i barana (wizerunek Pana z rogami) oraz bydła (wizerunek byka ze słońcem wskazującym tereny pochodzenia). Zakończę sprawę w/w, powiązanych ze sobą mitów: syn Ea Marduk “był pierworodnym synem Apsu” (czyli pierwszym człowiekiem-bogiem po epoce lodowcowej) zrodzonym na terenach polodowcowych (u mnie Komi). Pojawienie się Ea na Ziemi to jakby przyczynek do uwolnienia lądu i morza od masy wody w stanie stałym.

Jest też wiele mówiący mit o Dzeusie (Zeusie), który pod postacią byka “napalił” się na Europę. Tak jak potomkowie azjatyckich Arimitów na Zachód z symbolem łba byka w dłoniach!

Dodam do powyższego, że za Wikipedią w mitologii greckiej do Hiperboready (patrz na mapę Ptolemeusza, na samą północ – zobaczysz nazwę “Scytia Hiperborejska”), miejsca, w którym zawsze świeciło słońce, a mieszkańcy cieszyli się ciągłym i idealnym szczęściem i wieczną młodością, Apollo spędzał tam zimę i odwiedzili ich herosi Herakles i Perseusz! Co? Na takim “zadupiu”, jak wciskają nam “kit” chrzaniści?! A Grecy uważali ten kraj za rodzaj raju na ziemi, o błogosławionym klimacie dającym bez wysiłku wszystko, co trzeba. Życie tam było wolnym od cierpień i chorób. Hyperborea została umieszczona w cyklu Roberta E. Howarda o Conanie. Istniała ona rzekomo po zatonięciu Atlantydy w erze hyboryjskiej, czyli pomiędzy XIV a X tysiącleciem p.n.e. Bal Gangadhar Tilak w 1903 w “Arctic Home in the Vedas” postawił hipotezę o praojczyźnie Ariów na biegunie północnym (patrz: hasło “Hiperborea” w Wikipedii). Postawię więc tezę, że greckie słupy Heraklesa to nie Gibraltar i Ceuta, jak twierdzą chrzaniści, a wyspa Islandia i Skandynawia (solidne połacie ziemi i wodna przestrzeń między nimi – jak na Heraklesa przystało!) uważana przez starożytnych za wyspę (chociażby Thula – patrz mapa Pomponiusza Meli), a to umiejscawia Atlantydę w Arktyce i to chyba w centrum obecnego, geograficznego bieguna północnego!

Wracając do Boga Jama. Wyobraźmy sobie pierwszy exodus Praprasłowian z Komi aż do ziemi egipskiej i wywierali olbrzymi wpływ na ludność mijaną. W Palestynie zamieszkujący “tambylcy” pytali zapewne przybyłych: W kogo wierzycie? Jak się nazywa wasz bóg? Odpowiedź brzmiała “JAM, KTÓRY JEST!” To miejscowi przetłumaczyli na JHWH! (a nie, że z hebrajskiego na polski [później]”Jestem, który jestem” – to zatuszowanie prawdy!). I niepotrzebna jest do deszyfrażu Kabała! Wystarczy na historię świata spojrzeć z innego punktu! JHWH jest użytym ponad 6800 razy w Starym Testamencie hebrajskim! Tyleż razy właściwe imię Boga mieliśmy przed oczami i nikt tego ze współczesnych nie zauważył! Doskonały kamuflaż biblijny! Jakiś odpowiedni cytat? Proszę bardzo:

[Stary Testament, Księga Wyjścia 3: 13-15]; (Scena rozmowy Mojżesza z Bogiem na górze Synaj)

… Mojżesz powiedział “Przypuśćmy, że pójdę do Izraelitów i oznajmię im: BÓG WASZYCH OJCÓW posyła mnie do was. Jeśli jednak spytają mnie: Jak On się nazywa?, co im odpowiem?” Bóg odrzekł: “JAM, który jest”. Tak masz powiedzieć Izraelitom >JAM<  posyła mnie do was”. Następnie Bóg powiedział: To właśnie oświadczysz Izraelitom: PAN, BÓG WASZYCH OJCÓW, BÓG ABRAHAMA, BÓG IZAAKA, BÓG JAKUBA posyła mnie do was. TO JEST MOJE IMIĘ I TAKIM MA POZOSTAĆ W PAMIĘCI WSZYSTKICH POKOLEŃ”…<

W przekładzie Akwili i Teodocjona: “Jam jest” czyli “Jestem jestem”;

w Wulgacie: “Jam jest, który jest”;

w Targum: “Jam, który jestem i który będzie”;

w późniejszych, różnych wersjach Biblii przeważa tłumaczenie “Jam jest Pan, Bóg Izraela”.

Mojżesz po zejściu z góry Synaj z tablicami Dekalogu i ujrzeniu złotego cielca nie mógł opanować swojego gniewu, rozbił tablice, a posąg spalił w ogniu, STARŁ GO NA PROSZEK… Przepraszam, co? Podpalił na polu ZŁOTĄ (złoto wzięte z uszu niewiernych czyli “przekrętka”) rzeźbę i starł na proszek? Tak mógł uczynić jedynie, gdy materiałem byłby TOMBAK (a do jego wyrobu potrzebna jest miedź i cynk [znów ten cynk od “dzyń” po wytopie]). Takiej technologii Żydzi nie mogli mieć! Ta pochodziła od uralskich potomków Arimitów! (tombak używa się między innymi do pocisków i naboi! – czyżby Sarmaci mieli broń palną? Ten ich cudowny, boski “piorun”?)

Jeszcze jeden cytat, tym razem z Ewangelii św. Jana (Nowy Testament, Biblia Gdańska – najwierniejsze tłumaczenie Biblii na język polski dotychczas):

“Na początku było Słowo, a ono Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.To było na początku u Boga.Wszystkie rzeczy przez nie się stały, a bez niego nic się nie stało, co się stało.W niem był żywot, a żywot był oną Światłością ludzką.”

Nie wiem jak Wy, ale mam wrażenie, że tu jest wypowiedziane sedno całej sprawy. Dziwnym zbiegiem okoliczności (?) jest niewiarygodne podobieństwo wyrazu “słowo” do pojęcia “Słowianie” (czyli “Ci, którzy nieśli ze sobą język (i pismo)”. Należy wiedzieć, że w strpolskiej gramatyce “słowo” oznaczało “czasownik”, a to znaczy, że powyższy cytat dotyczy “słowianienia” (usłowianić, zesłowianić) czyli tak jak dziś obserwujemy “zangliczenie” czy “zamerykanizowanie” świata (przede wszystkim językowe), tak wtedy nad światem panowała fala słowianienia! Nasi przodkowie wnosili “oświecenie” czyli wiedzę/wedę. Można jeszcze za wyraz “Bóg” wstawić “Jam”… I wszystko jasne (Światłością)!

Tzw. “bracia starsi” (Żydzi) okazują się być młodszymi (Chrystus, którego symbolizowała JEDNA ryba, a nie dwie [zodiakalne] – stworzenie WODNE!):

OSTATNI BĘDĄ PIERWSZYMI!). Polachitowie, nadszedł już TEN czas!

JAM pochodzący z Komi od Praprasłowian powinien być uznanym za BOGA OGÓLNOEUROPEJSKIEGO, a przy uwzględnieniu rozprzestrzenienia się judaizmu i katolicyzmu na świecie – NAJWYŻSZEGO BOGA ŚWIATA ZACHODNIEGO!

Uosobieniem Jama jest ciut późniejszy, spersonifikowany symbol burzy czyli piorun (Pierun/Perun) noszony na drzewcu na czele maszerujących na zachód i południe kolumn naszych przodków bez końca! Potem Swarożyc, według mnie, Bóg, który umożliwia życie dzięki ogniowi (ludzie w chłodnym klimacie o jakim była i jest Europa MUSIELI wynaleźć ogień, by przetrwać! – przodkowie Słowian? Czytaj: Flins z płonącą pochodnią u laski, zastąpiony przez chrześcijaństwo św. Krzysztofem). Świętowit (Święty Pan) miał wiele postaci z różną ilością głów (jedno-, dwu-, trzy-, cztero-, pięcio-, a nawet siedmiogłowe). Dlaczego? Według mnie to jeden i ten sam Bóg, a jego wizerunek ustawiany na centralnych placach w osadach, grodach informował przybyszów o ilości spokrewnionych plemion graniczących z odwiedzanym. Właściwie mówił: Tam “turysto” możesz czuć się bezpiecznym, to nasi bracia i sprzymierzeńcy. A to było bardzo ważnym dla Słowian-gospodarzy znając ich (i naszą) gościnność, która była elementem wiary. Jest Bogiem Ducha Jedności Polachitów!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s