Lechia (z Kodańskiem), reszta przy okazji!

Jestem alfatruistą i nie jestem omegobórcą. Taki ze mnie szczerodziej spomiędzy błękicia a czarnizi. Nie wbiegam po schodach do nieba, lecz kuśtykam próbując podeprzeć się Promieniem Olśnienia, póki czas  i mam nadzieję zostawić za sobą poświatę-poręcz tym, którym wchodzenie sprawia jeszcze większą trudność. Może swymi pomysłami zastanawiam, szokuję i prowokuję do kreślenia kółek na czołach skierowanych ku mnie, ale widzę takich jak ja masy i wierzę, że w mnogości opcji siła. Przyjęcie  moich wątków z zakresu “chyba-to-prawdotwórstwa” sprawą Szanownego i Mile Widzianego Czytelnika, jaki by nie był!

Jeśli miałbym rację choć w przysłowiowej “jocie“, czułbym się jak nasz,  rodzimy, POLASZCZY bocian w locie!

Polak bez własnych koncepcji w sprawach najwyższego zastanowienia jest jak ćma cofająca się w rozwoju do poczwarki, której kaganek jest do niczego nie potrzebnym.

Zacierana, fałszowana, ukrywana, likwidowana wszem przeszłość, zbiorowa czy jednostkowa, czai się wokół Ciebie jak jeszcze dotąd niezaobserwowane galaktyki.

Bądź odważnym stawiając czoło prześmiewcom, ale w taki sposób, by nie uwłaczać, a mądrze i dosadnie ripostować lub cierpliwie wyjaśniać.

Rozbitku, gdy znajdujesz się na łodzi, wystarczy trochę wyobraźni, by ułożyć z palców własnych dłoni sekstant, który wskaże Ci położenie na morzu i kierunek dryfu. Ale to nie wyznaczy miejsca Twojego lądowania.

Ziemia jest jak pojedynczy pęcherzyk płucny. Powinien działać w harmonii z całą istotą kosmosu. Jednak to od nas samych zależy czy będziemy wstrzymywać oddech i mówić w sposób zniekształcony, czy właściwie. Nieodmijmygo!

Nadciągnął kosmiczny szkwał  za czasy wymuszania flałt. Po kontrolerach umysłów, zaprzańcach, zostanie jeno wał!

Zostaliśmy wbrew swej woli wbici w pokutne włosienice, a wmówiono nam, że to giezła dla swobodnego samopoczucia. Wyobrażam sobie, że gdy chce się wybrać w podróż astralną, trzeba pierwej wyszarpnąć koniec nitki tegoż chałata i przywiązać ją do czegoś na stałe przyziemnego. Im wyżej uda się wznieść, tym więcej pęt się spruje…

Ciało człowiecze to taka tymczasowa, przykrótka pierzyna otulająca. Raz warunkowo marzną dłonie, raz stopy, aż wreszcie całe kuli się, by przebidować. Nie zziębnie ten, kto wyobrazi sobie rozpalone źródło ciepła. Wystarczy iskierkę.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s